Dziękuję Bogu, mamie i tacie..... a nie, to nie ta impreza.:-)
Chciałbym w pierwszej kolejności podziękować zacnemu rywalowi Dolarowi za bardzo emocjonującą walkę do samego końca. Podziękowania za złożone gratulacje również dla Darkonzy, Misia, Kaznodziei, Jarlosa i Kozlika.
A także tych wszystkich, którzy gratulowali mi na priv.
Powiem szczerze, że do tej pory nie mogę uwierzyć w to co się stało, zwłaszcza, że w Utopii też udało się wygrać najwyższą z Lig (Heaven).
W Utopii nie byłem faworytem ale za to taktycznie rozegrałem play-offy po mistrzowsku. I udało się.
Tego samego nie mogę powiedzieć o PLK. Pomógł mi ogromnie fakt, że miałem HCA bo zarówno z Młotami jak i DLR poszedłem na żywioł w myśl zasady Look Inside i do przodu... :-). Przez co oczywiście byłem bardzo przewidywalny ale inne taksy nie byłyby na pewno zwycięskie, nawet gdyby zadziałał element zaskoczenia. Dysponowałem słabym entuzjazmem, na pewno kilka punktów niższym niż Darko i Dolar. W dodatku już w PF z Darko grałem CT. przez co Ent na Finał był jeszcze mniejszy. A Dolar nabity był entem po uszy. Mimo wszystko postawiłem wszystko na jedną kartę i w pierwszym meczu Finału wcisnąłem "normala" by odrobić trochę enta do Dolara. Opłaciło się. Rywal dał CT. Wygrałem mecz jednym koszem!
Poza tym kilku moich zawodników strasznie pospadało w skillach i gdyby sezon potrwał jeszcze tydzień dłużej to nie byłoby co zbierać.
Generalnie wszystko robione na maksymalnym ryzyku ale przede wszystkim na szczęściu i wielu detalach, o losach których decydowały dosłownie sekundy.
Chociażby jak zakup podstawowego PG zakontraktowany o godzinie 14.50 (TL zamykali o 15.00).
Chociażby fakt, że ów PG z formy "przeciętnej" od razu wskoczył na "sprawną"!
Sekundy decydowały też o ustawieniu GDP w trzecim decydującym meczu Finału.
Wiedziałem, że Dolar zagra albo LI albo ewentualnie PtB. Tę drugą opcje odrzuciłem jednak po wpisie Darko- "Ale to PtB dziadowskie jest, niech Dolar potwierdzi". Nie sądzę, że to była podpucha. Zostało na placu boju sztywne LI.
Zaznaczyłem w sobotę wieczorem po sromotnie przegranym drugim meczu - rywal zaatakuje pod kosz i tempo szybkie.
I tak wisiało to aż do niedzielnego meczu. Dosłownie kilka minut przed końcem czasu na ustawienie składu odrzuciłem wybór tempa. Nie wiem kto lub co podpowiedziało mi, żebym to zrobił bo Dolar Low Posta nie grał przecież w całym sezonie ani razu! W obliczu dogrywki, która miała miejsce, to pewnie bym przegrał myląc się i zaznaczając - tempo szybkie.
Można by wiele o tym "niechcącym" sukcesie jeszcze pisać ale skoro jest, to tylko się cieszyć. :-)
Tym bardziej, że naprawdę miałem w połowie sezonu tankować ale Darko zaliczył tyle wpadek na początku sezonu, że żal byłoby nie wykorzystać HCA. Następny MISTRZ pewnie za kilka, kilkanaście sezonów u mnie. A może już nigdy?
Najpierw Cię ignorują. Potem śmieją się z Ciebie. Później z Tobą walczą. Później wygrywasz.