Ja może i bym zachował te raz czy dwa razy w tygodniu przymusowa trzeźwość ;-)))
Gorzej, ze przy mnie kadrą wstrząsałyby co chwilę jakieś afery alkoholowo-towarzysko-obyczajowe i co chwilę skład by się zmieniał po karnych wyrzuceniach, zawieszeniach i rezygnacjach...
No ale chociaż by śmiesznie było!
A Mr od razu zostałby drugim trenerem, ktoś w końcu musiałby mi dać znać kogo powoływać...
Nazwać przedmiot po imieniu, to zniszczyć 3/4 uroku poetyckiego, który utkany ze szczęścia powolnego odgadywania.